Podobno każda miłość jest pierwsza..

Aż muszę sobie westchnąć :) Czyżby udało mi się znaleźć Kogoś kto patrzy na świat podobnie jak ja? Czyżby mi się udało znaleźć kogoś kto się o mnie troszczy od samego początku i ma dla mnie czas? Chce mi ten czas ofiarować? Jest gotowy oddać mi się w całości i przyjąć mnie taką jaka jestem? Z całym bagażem wad i zalet? Czyżby istniał Ktoś taki? Jeej jakie to by było cudowne <3 Wiem, że to jeszcze za wcześnie żeby odpowiadać na te pytania, ale wiem też że od początku pojawił się między nami jakiś magnetyzm który ciągnie nas do siebie. Tak, nas. Bo tu nie ma czegoś takiego, że ktoś wykazuje mniejsze zainteresowanie.. O nie.. Te zainteresowanie jest obopólne.. I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Początki zawsze są piękne, wiem, ale myślę, że jeśli się postaramy to może, może coś z tego być :D Tym razem tego nie schrzanię, obiecuje. Zrobię wszystko po kolei tak jak być powinno.. Mamy czas, prawda? Mamy mnóstwo czasu :)

"Podobno każda miłość jest pierwsza
myślę że nawet jest to prawda
lecz czuje również że ta do ciebie
jest dla mnie wyjątkowo ważna

z pewnością każda miłość jest ważna
a kiedy trwa jest najważniejsza
lecz ta do ciebie bez wątpliwości
od tych poprzednich jest piękniejsza"

Mamy do tego prawo..

Nie mogę powiedzieć tego, że mnie to nie dotknęło.. Nie mogę powiedzieć tego, że się nie przestraszyłam. Nie mogę powiedzieć tego, że wcale mnie to nie obeszło.. To przypominało trochę dostanie kulką śniegu w twarz. Zabolało. Muszę przyznać. To było jak oberwanie cholerną kulką śniegu w twarz.
Przestraszyłam się tego jak zareaguje, czy zacznę płakać, czy zacznę się trząść.. Czy.. Sama nie wiem. Dałam sobie prawo do każdej emocji. Nie troszczyłam się o to czy ktoś zauważy.. Ale.. ale ból przeszedł momentalnie.. Za to ogarnął mnie pokój w sercu.. W najgłębszym tego słowa znaczeniu.. Nie zaczęłam się trząść, nie zaczęłam płakać.. Poczułam ciepło i przekonanie, że to była dobra decyzja, dla Niego, dla nas dwojga. Pewność, że nie ma już powrotu, że to ostateczne. Świat kręci się dalej a z tego rozdziału trzeba wynieść to co najcenniejsze i to ocalić od zapomnienia. Dobranoc :)

„Prawdziwie związki nie rozpadają się tak łatwo. Są jak cenny wazon, który tłucze się, a potem skleja z kawałeczków, znowu tłucze i znowu skleja, tak długo, aż kawałki przestaną do siebie pasować.”

„uczyń swoje „ja” bratem”

Przez ostatnie parę dni czułam gdzieś tam głęboko smutek. Mimo tego, że z wierzchu starałam się wciąż uśmiechać i pozytywnie patrzeć na ten cały burdel który sobie uczyniłam. A mówią, żeby dobrze posprzątać najpierw trzeba zrobić bałagan. I to jest dobra myśl. I tego muszę się zacząć trzymać.
Było mi smutno bo poczułam samotność. Hah czy nie do tego dążyłam? Czyż nie tego potrzebowałam?
To była chyba jedynie wymówka. Potrzebowałam czego innego. Czegoś co nazywam normalnością a nie poczuciem, że wszystko co robię jest złe. Życiem uwikłanym w poczucie winny z wiecznymi pretensjami..
Teraz. Owszem jest mi cholernie smutno gdy wracam i nie mam żadnych nieprzeczytanych wiadomości, żadnych nieodebranych połączeń.. Nic, zero..
I cały dzień myślałam nad tym jak pogodzić się z moją samotnością. Czy powinnam zacząć jej przeciwdziałać. Na siłę brylować w towarzystwie, tylko po to żeby zyskać sobie „przyjaciół”? Pytałam nawet Jego.. I przyszła odpowiedź..
Zajmij się sobą! Masz mnóstwo czasu. Tylko dla siebie.. Kiedy jak nie teraz? Zrób sobie herbatkę, przeczytaj Aronsona, pójdź na 10 pierwszych randek , jeśli chcesz wyjdź do ludzi. Pogódź się z sobą. Porozmawiaj z małą Alką i przetłumacz jej żeby nie miała już więcej pretensji do nikogo o to jak to wszystko wyglądało. Napraw relacje z mamą.. Ten czas jest dla Ciebie.. To ważne żeby go wykorzystać jak najlepiej.

,,Dobrze to już było”

Okazało się, że jestem egoistką. Pieprzonym samolubem. Okazało się, że jakby była jedna tratwa mogąca uratować tylko określoną liczbę osób to ja szybciutko zajęłabym miejsce na środku nie patrząc na resztę. Czyż to nie szczyt egoizmu? Alu bój się Boga! Ha! Zostałam za to zlinczowana przez całą grupę. I chyba nawet nie było mi przykro.
Kiedy tak w zasadzie stałam się tak bardzo zapatrzona w siebie? Czy zawsze taka byłam? Czy nie mówię cały czas o sobie? Hm. Czy to jest właśnie to rozpieszczenie przez rodziców z racji bycia najmłodszą? „Ale Ty nic o sobie nie mówisz, ja nic o Tobie nie wiem.” Owszem mówię! I to za dużo! Pierdolę cały czas o sobie. Kurwa! I mam jeszcze parę zachowań bezwzględnej egoistki. „Egoistka. Tak będę Cię teraz nazywał.”
Po co poszłaś na ten kierunek? Żeby wzbogacać swoją osobę doświadczeniami innych! Guzik mnie obchodzą wasze problemy! Dajcie mi swoje doświadczenia żebym była najmądrzejsza. Czy nie chce być najmądrzejsza? Ja, ja, mnie, moja, ja, mi.. A gdzie miejsce na Was? Gdzie to miejsce? Sztuką jest znalezienie odpowiedniego balansu. Sztuką!
Proszę o rozgrzeszenie..
Wasza samolubna Ala.

Przebudzenie

(…)
W olbrzymiej pustce zgubiłam się
Raniące myśli wciąż chwytam
Przełknę, zapomnę, ucieknę stąd
Zamykam oczy, znikam

„Od początku widziałem, że jesteś taka jakby zagubiona..”

Otul mnie, śnie, sobą okryj mnie
Nie zostawiaj samej

„Więc odkąd tu przyjechałaś przybierasz maskę?”

Staram się, przykro mi
Trudno, nie potrafię nic
Nie każ mi, już nie mam sił
Tak mi wstyd, tak bardzo wstyd
(…)

„Tylko normalni ludzie potrafią przyznać się do takich potrzeb..”

(…)
Przyśni mi się piękny sen,
Że nie było mnie nigdy
Odpływam już i znikam gdzieś,
By już nie obudzić się.

„Ale Ty jeszcze nigdy nie powiedziałaś, że nie dasz rady.”

Dobrze wiem, że mi nie wolno, więc omijam prawdę. Tak będzie lepiej, prawda Mamo?

Emocje.

Dziś dużo było mówione o emocjach. O inteligencji emocjonalnej. To umiejętność odnajdowania się w sytuacjach interpersonalnych. W nowych sytuacjach. Wniosek? Jestem tego kompletnie pozbawiona. Kiedy znajdę się w nowej sytuacji robi mi się zimno i drżę. Drżysz? Dlaczego drżysz?
Co sprawia, że płaczesz? Pytanie, koleżanka z grupy na przeciwko. Pół minuty na udzielenie odpowiedzi. Co sprawia, że płaczę? Mam z tym problem. Płacz jest moim wyrazem poddania się. Przestaje walczyć- płaczę.
Przecież płacz to najbardziej egocentryczna reakcja emocjonalna. Popatrz! Ja płaczę, zajmij się mną!Rodzimy się płacząc..

-Widzisz Ala, widzisz jak go manipuluje? -Tak, to prawda. On teraz powie to co ona chce usłyszeć. -Dokładnie.

„Lęk, głuchy lęk na dnie skryty gdzieś” To tylko dwa kroki.. W skali całego życia, to tylko dwa kroki. Musiałam coś postanowić. Nie mogę co noc się poddawać. Nie mogę co noc płakać.. Stanie po kolana w niepewności nic nie przynosi. Ale przecież ileż można? Ileż można? To sieje tylko zamęt w mojej głowię. A ja muszę unikać zamętu. Do widzenia. To już postanowione..

To już rok..

Kiedy jest dobry czas na to żeby zwariować? Czy coś co odstaje od ogólnie przyjętej normy jest z góry złe? Czy Daria której wydaje się że jest w grze ma szanse być szczęśliwa? Dlaczego akurat to ja z sześciu możliwości? Czy mam to Jemu za złe? Czy udało mi się po tym dostatecznie pozbierać? Kiedy zapomnę dźwięku tych dzwonów? Kiedy zapomnę płaczu Beaty.. Kiedy zapomnę wszystkich tych słów.. Czy powinnam je zapomnieć? Kiedy przestanę budzić się z otwartą buzią w niemym krzyku..? Czy kiedykolwiek będę w stanie funkcjonować bez leków? Ile ze mnie to ja a ile to moja choroba. Jak odróżnić chore myśli od tych sensownych.. od tych prawdziwych? Jak stać się prawdziwą? Jak nie spać na wykładach, jak ominąć ten skutek leku..? Z czego można się śmiać a z czego nie wypada? Ile czasu potrzeba żeby Kogoś poznać? Czy jest możliwe żeby przez 43 lata być szczęśliwym? Dzielić te szczęście z jednym Człowiekiem? Czy można mieć pewność, że Człowiek z którym dzielisz życie przez przeszło 40 lat .. Czy można było się tego spodziewać? Kiedy kończy się miłość a zaczyna nienawiść..? Jak zaakceptować to, że On też mógł popełnić błąd? Jak zaakceptować, że Twój rodzic Cię zawiódł.. zawiódł całą rodzinę? Ile można oczekiwać od drugiego człowieka? Czy zdrowo jest czegokolwiek oczekiwać? Czy milczenie też jest odpowiedzią? Czy da się o Kimś zapomnieć? Czy ukrywanie wszystkiego nie spowoduje powrotnego wybuchu? Czy można przewartościować swoje życie w jeden dzień? Czy ktoś mnie dziś przytuli? Czym jest czas? Czy jeśli przedłuży się życie człowieka do 160 lat to jego minuta życia trwałaby 30 sekund? Czy..Czy przestanę płakać pisząc to? Czy nigdy nie będzie już piękniej? Czy nie zapamiętasz nic już tak jak mnie?