Czas się pożegnać

Jestem dziś już w innym miejscu, otaczam się innymi ludźmi.. ale czy ja sama się zmieniłam? Odkąd pierwszy raz zaczęłam pisać coś w swoim zeszycie z wizerunkiem niebieskiego kolibra minął ponad rok.. Po jakimś czasie dopiero odważyłam się założyć króliczą norę. Każdy mój kolejny wpis był coraz bardziej odważniejszy, coraz bardziej osobisty.. Pisany coraz bardziej wprost. Przez ten czas było różnie, ale większość moich wpisów była smutna. Czy ja jestem smutna? Myślę, że nie. Myślę że mam w sobie tyle samo smutku co optymizmu. Myślę, że..
Lubię wracać do swoich starych wpisów, choć nie powinno się ciągle siedzieć w przeszłości. Lubię do nich wracać bo podczas tego zauważam jak bardzo się zmieniłam na przestrzeni tych kilku miesięcy. Moja droga pogodzenia się sama ze sobą była bardzo długa. I wiem, że to nie jest wszystko na co mnie stać. Wiem, że zasługuje na więcej. I wiem też, że nie dostanę tego dopóki po to nie sięgnę. A więc sięgam i mam. Wciąż nie mam marzeń.. Może w tym roku się o nie postaram? Czy marzenia są dobre? Nie wiem. Piotrze, naucz mnie marzyć..
Dobranoc.

Nerwy

Cały dzień jestem niespokojna. A od paru godzin jest gorzej niż źle. Miałam napisać tu wczoraj.. Miałam napisać jak bardzo jest dobrze.. I? I przepadło.. Nie potrafię się skupić na najprostszych czynnościach i jest to dla mnie trudne.. Nie potrafię nawet skupić się na graniu.. Nienawidzę się tak czuć.. Nienawidzę.. Myślałam, że już wszystko idzie ku dobremu.. Myślałam.. A tu przychodzi taki dzień jak dziś i znów lecę w dół.. Może to nie jest taki najgłębszy dół, ale dół to dół. Piszę bez ładu i składu. Ale tak właśnie się dziś czuje. Jakbym była rozsypanką nerwów.. Nerwy.. Jak sobie z nimi poradzić? Jak sobie z nimi poradzić sam na sam? Tylko ja i moje nerwy.. Tylko ja i te pieprzone nerwy..

Mamy do tego prawo..

Nie mogę powiedzieć tego, że mnie to nie dotknęło.. Nie mogę powiedzieć tego, że się nie przestraszyłam. Nie mogę powiedzieć tego, że wcale mnie to nie obeszło.. To przypominało trochę dostanie kulką śniegu w twarz. Zabolało. Muszę przyznać. To było jak oberwanie cholerną kulką śniegu w twarz.
Przestraszyłam się tego jak zareaguje, czy zacznę płakać, czy zacznę się trząść.. Czy.. Sama nie wiem. Dałam sobie prawo do każdej emocji. Nie troszczyłam się o to czy ktoś zauważy.. Ale.. ale ból przeszedł momentalnie.. Za to ogarnął mnie pokój w sercu.. W najgłębszym tego słowa znaczeniu.. Nie zaczęłam się trząść, nie zaczęłam płakać.. Poczułam ciepło i przekonanie, że to była dobra decyzja, dla Niego, dla nas dwojga. Pewność, że nie ma już powrotu, że to ostateczne. Świat kręci się dalej a z tego rozdziału trzeba wynieść to co najcenniejsze i to ocalić od zapomnienia. Dobranoc :)

„Prawdziwie związki nie rozpadają się tak łatwo. Są jak cenny wazon, który tłucze się, a potem skleja z kawałeczków, znowu tłucze i znowu skleja, tak długo, aż kawałki przestaną do siebie pasować.”

„uczyń swoje „ja” bratem”

Przez ostatnie parę dni czułam gdzieś tam głęboko smutek. Mimo tego, że z wierzchu starałam się wciąż uśmiechać i pozytywnie patrzeć na ten cały burdel który sobie uczyniłam. A mówią, żeby dobrze posprzątać najpierw trzeba zrobić bałagan. I to jest dobra myśl. I tego muszę się zacząć trzymać.
Było mi smutno bo poczułam samotność. Hah czy nie do tego dążyłam? Czyż nie tego potrzebowałam?
To była chyba jedynie wymówka. Potrzebowałam czego innego. Czegoś co nazywam normalnością a nie poczuciem, że wszystko co robię jest złe. Życiem uwikłanym w poczucie winny z wiecznymi pretensjami..
Teraz. Owszem jest mi cholernie smutno gdy wracam i nie mam żadnych nieprzeczytanych wiadomości, żadnych nieodebranych połączeń.. Nic, zero..
I cały dzień myślałam nad tym jak pogodzić się z moją samotnością. Czy powinnam zacząć jej przeciwdziałać. Na siłę brylować w towarzystwie, tylko po to żeby zyskać sobie „przyjaciół”? Pytałam nawet Jego.. I przyszła odpowiedź..
Zajmij się sobą! Masz mnóstwo czasu. Tylko dla siebie.. Kiedy jak nie teraz? Zrób sobie herbatkę, przeczytaj Aronsona, pójdź na 10 pierwszych randek , jeśli chcesz wyjdź do ludzi. Pogódź się z sobą. Porozmawiaj z małą Alką i przetłumacz jej żeby nie miała już więcej pretensji do nikogo o to jak to wszystko wyglądało. Napraw relacje z mamą.. Ten czas jest dla Ciebie.. To ważne żeby go wykorzystać jak najlepiej.

,,Dobrze to już było”

Okazało się, że jestem egoistką. Pieprzonym samolubem. Okazało się, że jakby była jedna tratwa mogąca uratować tylko określoną liczbę osób to ja szybciutko zajęłabym miejsce na środku nie patrząc na resztę. Czyż to nie szczyt egoizmu? Alu bój się Boga! Ha! Zostałam za to zlinczowana przez całą grupę. I chyba nawet nie było mi przykro.
Kiedy tak w zasadzie stałam się tak bardzo zapatrzona w siebie? Czy zawsze taka byłam? Czy nie mówię cały czas o sobie? Hm. Czy to jest właśnie to rozpieszczenie przez rodziców z racji bycia najmłodszą? „Ale Ty nic o sobie nie mówisz, ja nic o Tobie nie wiem.” Owszem mówię! I to za dużo! Pierdolę cały czas o sobie. Kurwa! I mam jeszcze parę zachowań bezwzględnej egoistki. „Egoistka. Tak będę Cię teraz nazywał.”
Po co poszłaś na ten kierunek? Żeby wzbogacać swoją osobę doświadczeniami innych! Guzik mnie obchodzą wasze problemy! Dajcie mi swoje doświadczenia żebym była najmądrzejsza. Czy nie chce być najmądrzejsza? Ja, ja, mnie, moja, ja, mi.. A gdzie miejsce na Was? Gdzie to miejsce? Sztuką jest znalezienie odpowiedniego balansu. Sztuką!
Proszę o rozgrzeszenie..
Wasza samolubna Ala.

Przebudzenie

(…)
W olbrzymiej pustce zgubiłam się
Raniące myśli wciąż chwytam
Przełknę, zapomnę, ucieknę stąd
Zamykam oczy, znikam

„Od początku widziałem, że jesteś taka jakby zagubiona..”

Otul mnie, śnie, sobą okryj mnie
Nie zostawiaj samej

„Więc odkąd tu przyjechałaś przybierasz maskę?”

Staram się, przykro mi
Trudno, nie potrafię nic
Nie każ mi, już nie mam sił
Tak mi wstyd, tak bardzo wstyd
(…)

„Tylko normalni ludzie potrafią przyznać się do takich potrzeb..”

(…)
Przyśni mi się piękny sen,
Że nie było mnie nigdy
Odpływam już i znikam gdzieś,
By już nie obudzić się.

„Ale Ty jeszcze nigdy nie powiedziałaś, że nie dasz rady.”

Dobrze wiem, że mi nie wolno, więc omijam prawdę. Tak będzie lepiej, prawda Mamo?

Emocje.

Dziś dużo było mówione o emocjach. O inteligencji emocjonalnej. To umiejętność odnajdowania się w sytuacjach interpersonalnych. W nowych sytuacjach. Wniosek? Jestem tego kompletnie pozbawiona. Kiedy znajdę się w nowej sytuacji robi mi się zimno i drżę. Drżysz? Dlaczego drżysz?
Co sprawia, że płaczesz? Pytanie, koleżanka z grupy na przeciwko. Pół minuty na udzielenie odpowiedzi. Co sprawia, że płaczę? Mam z tym problem. Płacz jest moim wyrazem poddania się. Przestaje walczyć- płaczę.
Przecież płacz to najbardziej egocentryczna reakcja emocjonalna. Popatrz! Ja płaczę, zajmij się mną!Rodzimy się płacząc..

-Widzisz Ala, widzisz jak go manipuluje? -Tak, to prawda. On teraz powie to co ona chce usłyszeć. -Dokładnie.

„Lęk, głuchy lęk na dnie skryty gdzieś” To tylko dwa kroki.. W skali całego życia, to tylko dwa kroki. Musiałam coś postanowić. Nie mogę co noc się poddawać. Nie mogę co noc płakać.. Stanie po kolana w niepewności nic nie przynosi. Ale przecież ileż można? Ileż można? To sieje tylko zamęt w mojej głowię. A ja muszę unikać zamętu. Do widzenia. To już postanowione..